• Wpisów:8
  • Średnio co: 205 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:51
  • Licznik odwiedzin:2 150 / 1845 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest, wreszcie piszę. Dużo pracy ostatnio i jeszcze walczę z obsługą nowego komputera. Mam już za sobą dwie wizyty w Polsce ale długo by o tym opowiadać. Z kim się miałem spotkać z tym się spotkałem.
BARCELONKA tak jak obiecałem, trochę szmat, trochę nieszmat. Oczywiście obowiązkowe zdjęcia w Parku Guel i trochę z metra!
Me gusta:
- poczułem secesję, miasto roślin - zdecydowanie, obiecałem tam zabrać mamę
- dobra podróż stopem, trochę kaprysów ale dało radę!
- Muzeum Katalonii o którym później
No me gusta:
- dużo turystów
- wszędzie daleko
- pierwszy raz od wielu lat stałem w kolejce po bilet, Sagrada tylko na zdjęciach wychodzi bajecznie, to się nazywa fotogeniczność.

z bonusów: trochę ekipy, trochę bezdomnych i mewa zjadająca gołębia
 

 
Wracam do żywych, odzyskałem działający komputer. Będzie kilka wpisów i trochę zdjęć na dniach.
Me gusta:
- nie wiedziałem, że człowiek może popaść w takie doliny sarkazmu i humoru, który nikogo nie śmieszy, a nie momencik, śmieszy! Hiszpanię!
- kilka hipsterskich barów, jest gdzie napić się piwa marcowego.
No me gusta:
- przyjaciele za bardzo się przyzwyczaili, chyba nie rozumieją że chcę ich zostawić na rzecz ciekawszego towarzystwa.
- Hiszpania nie daje kilku szans, nie sprawdzasz się w towarzystwie to odpadasz, nie dzwonią po Ciebie kolejny raz.

Zdjęcia niedługo, dzisiaj pierwszy egzamin zapowiedziany wczoraj!
 

 
Me gusta:
- scena Erasmusowa pełna idiotów, odpoczywam intelektualnie, mam nadzieję że nie "wpadnę w bit".
- atrakcyjność włoskiego towarzystwa wzrasta z każdym moim wyjściem do innych ludzi, dobrze trafiłem po prostu
- Du musst sitzen auf dem stuhl
- Lithuania belongs to Poland
No me gusta:
- nienawidzę stadnego i fałszywego bytu polskich dziewcząt

Czy jestem komunistą jeśli uważam że nasze życie to ciągła wewnętrzna walka społeczeństwa?
 

 
Me gusta:
- spacerek do miasta sztuki
- klimatyzuję się
- imprezy na których nie rozumiem co do mnie mówią Włosi ale daję radę, to niesamowite
No me gusta:
- długie odsypianie i zmiana zegara bilogicznego
  • awatar oscarro: można sobie otworzyć to się liczy ;)
  • awatar zgroza: zdjęcia są za duże, pinger nie chwyta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Me gusta:
- pierwszy raz w życiu przyszło mi mieszkać w tak zwykłym, a za razem najpiękniejszym miejscu jakim jest Walencja.
- jeśli wstajesz o 3.30 i masz ochotę biegać to możesz to zrobić, mało tego w 20 minut w które dobiegałem na bieżnię w Jastrzębiu, tutaj dobiegam nad morze, ja pierdolę.
- jedzenie też dobre, nawet jak nie masz kasy zawsze możesz zrobić placki ziemniaczane przez 4 dni pod rząd
No me gusta:
- jeszcze słabo z hiszpańskim
- łańcuch, muszę go zerwać
- tylko jedna osoba rozumie moje głupie docinki o czarnych, sexie i ludzkiej głupocie

Ostatnie kilka dni bardzo było mi źle, nie wiem czy ze strachu, czy z tęsknoty czy jeszcze z czegoś innego. Dużo myślę kim będę za rok, za dwa, za trzy, chyba powinienem skupić się na teraźniejszości i cieszyć się Walencją tak jak doradzają mi moi wszyscy włoscy przyjaciele. Ogólnie to na prawdę dupy nie urywa, w każdym domu trzeba umyć kuchenkę z tłuszczu, wyszorować kibel czy wynieść śmieci.
 

 
Tydzień minął wczoraj. Zorganizowałem swoje życie od nowa. Nie trafiłem na pierwsze zajęcia, bo nie rozumiem o co chodzi w systemie zapisywania się online. Później już sobie poradziłem, jest ciekawie.
Jutro test który przydzieli mnie na kurs językowy, walczę z fiszkami słówek które zapisałem na zajęciach. Włoska enklawa się uspokoiła, każdy robi swoje, nie mamy czasu - przyjaciele chcą wynająć auto i pojechać na big party do Alicante, a o wszystkim piszą na FB. Współlokator zjarany ogląda dr House, a każdy z kim rozmawiam opowiada mi jakie filmiki ostatnio widział na youtube.it
Postanawiam się poprawić
 

 
Dzisiaj bez zdjęć, ostatnie kilka dni sprzątaliśmy. Bałagan hiszpański + wynajęte mieszkanie robotniczo studenckie i towarzystwo Włochów. Powoli jest przyjemniej i znośnie, nie powstydzę się zaprosić gości na pewno. Dzisiaj zapowiedział się już tata na 28 lutego.
Wyjazdy integrują, wiadomo. Wspólne życie jest troszkę bardziej skomplikowaną sprawą. Nie widziałem nic ciekawego, nie byłem też w ciekawych miejscach, spotkałem sporo ludzi dzięki Franciszkowi, który z nami mieszka. Jest to na pewno "najlepszy imprezowicz" po tej stronie rzeki. Proponuje nam wyjścia ze swoimi znajomymi i w ten o to sposób dostaliśmy się do włoskiego towarzystwa.
W luźnej rozmowie podkreślał, że Polacy raczej nie trzymają się z Włochami, Włosi nie mówią po angielsku, a Polacy tak.
Jeszcze po hiszpańsku nie mówimy ale konteksty staramy się wyłapać. Bardzo się cieszę na włoskie towarzystwo, jest to na pewno coś innego. Z drugiej strony dobrze że Franciszek się wyprowadza, zmienimy wtedy "enklawę" studentów erasmusa.
Po kilku drinach łapię ekspresję południowców, jest to bardzo przyjemne.
 

 
Zabieram się za pisanie, chciałbym uniknąć ciągłego opowiadania tych samych historii wszystkim znajomym po kolei, stąd też pomysł bloga. Wstawię czasami jakieś zdjęcie, albo napiszę kilka zdań.
Mam zamiary wskazać na to co spodobało mi się w Hiszpanii oraz na to z czym nie potrafię sobie poradzić.

Od trzech dni trochę mogło się zebrać.

Me gusta:
- chorizo, na prawdę warto w ilościach nieograniczonych, dostałem ostrzeżenie od znajomego, żebym nie przedawkował i nie przywiózł dodatkowych kilogramów
- Carmen, czyli centrum Walencji, stara dzielnica, póki co poznałem ją powierzchownie i nocą ale mam zamiar to zmienić, na pewno doczeka się wpisu
- palmy na ulicach, po wyjeździe z zimnej Polski to na prawdę ciekawy krajobraz, mama chyba mi nie wierzy, że na ulicach rosną mandarynki (są raczej niejadalne)

No me gusta:
- siesta, jestem Polakiem, jadam dużo na śniadanie albo wcale, obiad musi być po 14, a kolacja przed 18, czasami trochę później. Dzień jest zupełnie inaczej zaplanowany, po godzinie 14 wszystkie sklepy zostają zamknięte, otwierają się po 16 i pracują do 19. Kiedyś wreszcie się przestawię.

Na zdjęciach trochę Karoliny, ona robi zdjęcia mi, a ja jej. Na start bardzo potrzebowaliśmy plaży.